Archive for » 2008 «

Podsumowanie 2008 roku.

To był bez wątpienia trudny rok…na moje ramiona zwaliło się więcej niż mogłam zdołać unieść…

Nowy rok tradycyjnie przywitałam na pogotowiu hihihi, tym razem odezwały się kamienie w lewej nerce. Dlaczego tradycyjnie? A no dlatego, że dwa lata temu nowy rok również spędziłam na pogotowiu z atakiem woreczka żółciowego, jak się okazało dostałam żółtaczki bo kamienie zatkały przewody żółciowe i żółć zaczęła się cofać do trzustki. W efekcie ponad miesiąc spędziłam w szpitalu, najpierw przepłukali mi przewody żółciowe a potem usunęli woreczek.

Rok później jak już pisałam dostałam ataku kamicy nerkowej- oj bolało jak jasny gwint…Niestety w kamicy już tak jest, że do póki kamienie same nie zajdą trzeba swoje wycierpieć, ale dostałam leki w razie ataków po prostu się skutecznie znieczulam.

Ciekawe które kamienie odezwą się tego roku? Hihihihi

Marcin się śmieje, że jakby tak uzbierać wszystkie kamienie z mojego organizmu to można by było całkiem solidną chatę postawić:-)))))))))))

Końcem kwietnia 2008 roku pojawiła się sprawa Zosi. Przeszliśmy prawdziwą gehennę, na szczęście zakończoną sukcesem, nie daliśmy się zwieść opinii najbliższych, że Zośka na pewno jest zdrowa, że rozwija się troszkę wolniej, a my nie potrzebnie robimy tylko zamieszanie wokół niej robiąc z dziecka wariata. Tak sobie myślę, że gdybyśmy odpowiednio nie zareagowali, Zosia na dzień dzisiejszy pewnie by siedziała w koncie i waliła głową w ścianę:-((( Przykre ale prawdziwe.

No ale to nie koniec naszych przykrych doświadczeń tego roku. W lipcu sąsiedzi zafundowali nam potop. Pękła im rura pod wanną z gorącą wodą. Zalali nas dokumentnie. Ponieważ w całym mieszkaniu mieliśmy podwieszane sufity, a na ścianach płyty gipsowe z wypełnieniem z wełny mineralnej, trzeba było drzeć ściany i sufity do betonu…podłogi też trzeba było wymienić bo panele tak zamokły że stanęły dęba. Niestety ani my ani sąsiedzi nie byli ubezpieczeni. Co prawda częściowo zwrócili nam koszty remontu, ale to nie zmienia faktu, że spłukaliśmy się do grosza i trzeba było wziąć kredyt by nie mieszkać jak w slamsie.

We wrześniu Zosia została zdiagnozowana:-( Trochę trwało za nim pogodziliśmy się z chorobą.

Choroba Zosi odmieniła nasze życie totalnie wywracając je do góry nogami….

Ten rok jednak nie był taki zły…

Spotkaliśmy na swojej drodze tak wielu życzliwych ludzi. Tak wiele osób otworzyło swoje serduszka dla Zosi….

W tym miejscu chcielibyśmy wszystkim bardzo serdecznie podziękować za to, że pomogliście nam przebrnąć przez ten cały rok. Byliście zawsze z nami gdy tego potrzebowaliśmy.

Życzymy Wam wszystkiego co najlepsze w nowym nadchodzącym 2009 roku.

Mamy nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy, że nadal będziecie razem z nami i naszą Zosią.

Buziaki.

Dorota, Marcin, Olivka i nasza mała gwiazdeczka Zosieńka.

Wigilia 2008 -)

Święta, święta i po świętach:-)

Jedyny znak, że święta były naprawdę udane to dodatkowych 2,5 kg w okolicach mojej tali, a właściwie tego miejsca które kiedyś było talią hihih

To były naprawdę udane święta, przebiegły w prawdziwie rodzinnej atmosferze, a święty Mikołaj przeszedł samego siebie. Dziewczynki były wniebowzięte widząc całą górę prezentów, znaczna ich część to prezenty od Was kochani:-)

Niebawem kolejna imprezka- SYLWESTER- w tym roku po raz pierwszy od 5 lat , sylwestra spędzimy na prawdziwej imprezie, bez dzieci. Moja teściowa była tak kochana, że obiecała zaopiekować się dziewczynkami:-) Już nie mogę się doczekać!

Zosia była cudna w te święta, po prostu co chwilę nas czymś zaskakiwała. Najcudowniejsze jest to że Zosia zaczęła się bawić!!! Potrafi wyjąć sobie blok rysunkowy i kredki, usiąść przy stoliku i rysować:-)))))) Bawi się samochodzikami, lalką interaktywną którą dostała od Mikołaja:-)

Ostatnio spodobał jej się nowy wyraz „apsik” kiedy ktoś kichnie to podbiega i woła „aaaapsik”.

Jest tak cudowna, kontaktowa. Tak jak sugerowała nam dr. Bross po częściowym nasileniu się niektórych objawów autystycznych podczas odtruwania, stopniowo zaczęły ustępować wszelkie stymulacje:-) Zosia co raz więcej mówi, uśmiech nie znika z jej twarzy:-)

Zosia zaczęła walczyć o swoje, i kiedy Olivka próbuje odebrać jej jakąś zabawkę, Zosia już nie odpuszcza jak kiedyś, ale walczy jak lwica a jak „pyskuje” hihihi

Wszystko zmierza powolutku w dobrym kierunku:-)

Poniżej filmik z rozdania prezentów i troszkę zdjęć moich gwiazdeczek:-)

Sukces goni sukces:-) 19.12.2008 r.

Święta już niebawem…powoli zaczyna się szał świątecznych zakupów:-)

W sklepach tyle ludzi jakby nie miało być jutra, ludzie z przepełnionymi po brzegi wózkami, mkną do kas, w których zostawiają majątek…

My w tym roku spędzimy święta w domu, w spokoju, ciszy, bez niepotrzebnej bieganiny i zamieszania przy garnkach:-)

Ruszyła ostatnia aukcja Zosiowa w tym roku:-) Co prawda miałam nic już nie wystawiać, ale na ostatnich zajęciach terapeutycznych Zosia zrobiła tak piękny obraz, że trudno było mi się oprzeć.

Niby na pierwszy rzut oka, to jakieś maziaje, kreski i mazy, namalowane nieporadną rączką dwu letniej dziewczynki, ale kiedy tak się przyglądam temu obrazowi, odnoszę wrażenie jakby każda kreska była „przemyślana”. Podczas zajęć Zosia była tak bardzo skupiona, prawie przez godzinę malowała, to raz pędzlem to raz paluszkiem, przy okazji troszkę się pożywiła oblizując paluszki umazane w farbie hihihi.

Zosia robi cudne postępy, do najważniejszych w ostatnim tygodniu były:

  1. Zosia po raz pierwszy zbudowała zdanie; „Daj pić” i „Daj ciuciu” (ciuciu- cukierek), dzięki bogu robią już cukierki bezcukrowe heheh słodzone ksylitolem lub fryktozą:-)

  2. Zosia nie tylko potrafi określić siebie swoim imieniem, ale na pytanie „gdzie jest mama?” Zosia kładzie rączkę na moim ramieniu wołając wesoło „tutaj”

  3. Po raz pierwszy w swoim życiu Zosia przytuliła się do mnie tak zupełnie spontanicznie:-)

  4. Bardzo poprawiła się generalizacja przedmiotów, oglądając książeczkę Zosia prawie bezbłędnie pokazuje rączką kiedy poproszę by pokazała misia:-)

  5. Zosia znacznie lepiej radzi sobie z posługiwaniem się łyżeczką, zupkę zjada sama:-)

  6. Pojawia się co raz więcej słów, na razie to mowa bierna, ale to bardzo dobry początek do mowy czynnej.

  7. Zosia spontanicznie włącza się w prace domowe, np. ścieli sama łóżeczko, chowa poduszki do skrzyni na pościel, pomaga przy obieraniu ziemniaków- podaje mi ziemniaki z koszyka, pomaga wieszać pranie, widać wyraźnie że pomaganie mi sprawia jej ogromną radość.

  8. Zosia kontroluje już w ciągu dnia robienie siusiu, trzeba tylko pilnować by miała dostęp do nocnika (sama ściąga majteczki i rajstopki), bo jeśli nie ma w pobliżu nocnika potrafi się wysikać do wiaderka, lub do bagażnika swojego samochodzika hihi

Odtruwanie ze szczepionek, zaczęło przynosić pierwsze efekty, Zosia jest bardziej skupiona, mniej biega, podejmuje próby samodzielnej zabawy misiem lub lalką.

Byliśmy ostatnio z Zosią i Oliwką na basenie. Zosia była po raz pierwszy w życiu.

Jezusie jak ona była szczęśliwa, pierwszy raz widziała taką dużą wannę:-) Najbardziej spodobało się jej jacusi z bombelkami. Po prostu piszczała z radości:-))))

Dla niej to doskonała forma terapii oprócz zabawy:-)))

Wpłynęła pierwsza wpłata na konto fundacji: huraaaaaaaaa!!!!

Na razie 50 zł, ale data wyciągu bankowego datowana jest na 20 listopada, a dziś mamy 18 grudnia, księgowanie jest z prawie miesięcznym opóźnieniem.

Dziękujemy bardzo za wszelkie formy wsparcia:-) dziękujemy naszej kochanej Pani Beatce, która zabawiała się w świętego Mikołaja i przysłała dziewczynkom przecudne prezenty. Już nie mogę się doczekać gwiazdki, kiedy będę mogła po cichutku podrzucić prezenty pod choinkę, a potem do późnej nocy słyszeć okrzyki radości moich dzieci:-)

A teraz troszkę z innej beczki. Oglądałam wczoraj telewizję i aż się we mnie zagotowało, okres świąteczny to dobry czas na wyciąganiu kasy przez Fundacje i Stowarzyszenia.

Reklamy typu wyślij smsa o treści POMAGAM widać na każdym kroku.

Pytanie co się dzieje z tymi pieniędzmi. Osobiście napisałam dziesiątki maili do największych fundacji w Polsce z prośbą o zrefundowanie kosztów badania alergologicznego.

Odzew prawie zerowy, a Ci którzy się do mnie odezwali, dali mi wyraźnie do zrozumienia, że są poważniejsze choroby niż AUTYZM:-( Czy zatem powinnam wyrwać dziecku nóżki i rączki by stało się wystarczająco chore???????

Ale to jeszcze nic, od jakiegoś czasu dostaje sporo maili z portalu tlen.pl z prośbą o dobrowolne wpłaty na Unicef- na głodujące afrykańskie dzieci. Nie twierdzę, że pomoc tym dzieciom jest bardzo potrzebna, ale czy ten nasz po pierzony kraj nie powinien w pierwszej kolejności pomyśleć o polskich dzieciach? Nie mówię tu tylko o dzieciach chorych, ale nie muszę chyba pisać ile dzieci w Polsce przymiera głodem…czemu o nich nikt nie pomyśli…owszem akcja „Podziel się posiłkiem” jest cudowną inicjatywą, ale jak widać niewystarczającą.

Ja już przestałam czytać gazety, oglądać serwisy polityczne, bo coś się we mnie gotuje.

Zamiast zajmować się sprawami ważnymi, politycy zajmują się pierdołami, a mega wydarzeniem dnia w TVN staje się fakt, że jakiś poseł przekroczył dozwoloną prędkość, mknąć przez miasto 140 km/h.

Ech..szkoda gadać…dobrze że niebawem święta, to takie rodzinne święta, mam nadzieję że tegoroczne będą cudowne, czego sobie i Wam życzę:-)

Posumowanie tygodnia – 11.12.2008 rok

Minął kolejny tydzień naszych zmagań z chorobą.

Zosia nadal robi duże postępy, choć pojawiły się niepokojące objawy.

Zaczęła nam się chować po szafkach, wciskać się w ciasne kąty, gdzie jest ciemno i możliwe najciaśniej.

Chodzi o to żeby pewnie z jednej strony wyciszyć bodźce, zapewnić spokój, a z drugiej zapewnić sobie też bodźce dotykowe i do stymulowanie. Dla Zosi taka cicha, ciemna, ciasna jama to pewnie Nirwana.

Zosia tymi stymulacjami w jakiś tam sposób dąży do samowyleczenia. To teoria znana od lat.

Zosia daje mi wyraźnie sygnały, że ten “kanał” jest uszkodzony i trzeba jej zapewnić stymulację właśnie w tym zakresie.

Pomocne może być zawijanie ciasno w koc, masaże , budowanie Zosi namiotu z koca.

Wszystkie wcześniejsze podejrzenia potwierdził fakt, że Zosia w sytuacjach poczucia zagrożenia zasłania oczy rączkami lub mocno zaciska oczy, trwa to kilka sekund i ma znamiona “izmów” ( autostymulacji).

Wniosek jest jeden, bez włączenia terapii integracji sensorycznej się nie obędzie.

W najbliższym tygodniu będę dzwonić do “Elfika” to prywatny ośrodek wspierania rozwoju, w swojej ofercie mają rehabilitację w zakresie integracji sensorycznej na bardzo wysokim poziomie, włączymy też dogoterapię by wzmocnić integralność sensorów u Zosi.

Od kilku dni Zosia nam choruje. Złapała jakieś grypsko. Na razie leczę ją sama, w możliwie naturalny sposób, by uniknąć wizyty u pediatry który na pewno zaserwuje nam antybiotyk, po którym Zosia znowu dostanie wścieklizny i zupełnie nam się rozreguluje. Jedyny plus grypy jest taki, że tak spokojniutko sobie leży i ogląda bajeczki:-)

To dość ciekawe, ale dzieci autystyczne podczas wysokiej gorączki znacznie lepiej funkcjonują, jest lepsza koncentracja i kontakt z otoczeniem, zupełnie tak jakby podwyższona temperatura pobudzała mózg do pracy. Większość rodziców dzieci autystycznych ma takie same spostrzeżenia. Z uwagi na fakt, że temperatura w granicach 38,5 stopnia nie jest groźna dla dziecka to nie zbijam jej niczym, poza podawaniem herbatek ziołowych o działaniu odkażającym .

W końcu temperatura to naturalny odruch organizmu, walczy on z chorobą, temperatura zabija wiele zarazków i infekcji dlatego nadmierny zbijanie gorączki wręcz pogarsza stan.

Ostatecznie okazało się, że to nie grypa a szkarlatyna, którą najprawdopodobniej Zosia zaraziła się od Olivki, więc bez antybiotyku niestety się nie obejdzie:-(

No i kolejny problem, 16 grudnia mieliśmy termin w Chorzowie na rezonans magnetyczny i EEG, niestety rezonans robi się w pełnym znieczuleniu, więc niestety z uwagi na antybiotyk nie będzie można Zosi uśpić farmakologicznie. Kurcze pół roku czekaliśmy na wolny termin, teraz pewnie dopiero w czerwcu 2009 roku będzie kolejny termin…

Ruszyła akcja smsowa, na początku szło dość marnie, ale z dnia na dzień wysyłanych smsów jest co raz więcej:-))) W dniu dzisiejszym zostało wysłanych aż 30 smsów!!!

Badanie o którym pisałam ostatnio na blogu robi też VEGA-MEDICA w Warszawie.

Badanie jest dużo tańsze niż w Poznaniu, całkowity koszt 1400 zł , niestety robią tylko test na alergie jawne, i trzeba z dzieckiem przyjechać do kliniki, i na miejscu pobrać krew, bo próbka jest wysyłana do Stanów samolotem i musi być odpowiednio zabezpieczna. Wszystko zależy do tego ile uda nam się zgromadzić pieniążków.

W sumie wychodzi na to samo, bo żeby dojechać do Warszawy to koszt min 500 zł, więc reasumując koszty wychodzi to drożej niż w Poznaniu. Poza tym, nie wykluczając alergii ukrytych, zastosowanie odpowiedniej diety może się okazać nieskuteczne.

Tak czy siak, bardzo dziękuję Kasi mamusi Stasia, która podpowiedziała mi taką alternatywę:-)

Okazało się, że pomoc innych powróciła do mnie w cudownej postaci. Nowe kontakty z rodzicami innych dzieci okazało się cennym nabytkiem:-) Możemy wymieniać się doświadczeniami, wspierać się w trudnych sytuacjach. A prawda jest taka, że tylko rodzic innego dziecka autystycznego wie co tak naprawdę przeżywamy.

Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, bo Zosia jest umiarkowanie zaburzona. Nie jest zupełnie oderwana od rzeczywistości.

Aukcje internetowe powoli się kończą. Mamy jeszcze troszkę różnych przedmiotów na aukcje, ale wystartujemy z nimi po nowym roku, by dać możliwość złapania oddechu naszym wspaniałym licytującym:-)

Wszystko powoli zaczyna się układać:-) W domu zapanował spokój. Zrobiłam z Marcinkiem taki plan tygodniowy, co gdzie i kiedy jest do załatwienia, to znacznie ułatwia nam życie, mamy w końcu troszkę czasu dla siebie, który potrafimy fajnie zagospodarować.

W tym miejscu chciałabym również bardzo serdecznie podziękować pani Ani z Bielska Białej, która zaoferowała swoją pomoc w zakresie promocji na szeroką skalę sprawy Zosi. Dziękujemy Magdzie z Czechowic Dziedzic, która dzięki swoim rozlicznym kontaktom zorganizowała wiele bardzo cennych przedmiotów na aukcje:-)

Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli, od których dostajemy mnóstwo maili i listów, ze słowami wsparcia i pociechy:-) Dziękujemy za kartki świąteczne wysłane dla Zosieńki!

To dla nas bardzo ważne i jest ogromną podporą:-)

Na maile i listy staramy się sukcesywnie odpisywać w miarę wolnego czasu.

Jesteśmy myślami przy wszystkich którzy dobrze nam życzą:-)

Początkiem nowego roku, ruszą nowe aukcje internetowe, i to tym razem przedmioty bardzo cenne.

Otrzymaliśmy 2 obrazy olejne autorstwa Mieczysława Wilczek- jego obrazy wystawiane są w galeriach całej Polski, a wartość rynkowa szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy złotych:-)

Będzie to zatem niezła gratka dla licytujących:-)

Badanie Immu Pro 300- 3.12.2008r.

W końcu udało mi się ustalić jakie badanie da mi pełen obraz alergologiczny Zosi.
Badanie Immu Pro 300 mogę wykonać w Poznaniu.
Wyniki badania określają 300 alergenów jawnych i ukrytych. W ten sposób dowiemy się co dokładnie “przymula” Zosię
wpływając na opóźniony rozwój Zosieńki.
Będę musiała jej pobrać krew w laboratorium i poprosić o odwirowanie surowicy z krwi a następnie wysłać próbkę kurierem do Poznania.
Oczywiście jak zwykle jest problem. Badanie kosztuje 5000 zł. Takich pieniędzy nie mam i długo mieć nie będę, ale jak tylko zaczną wpływać pieniążki z 1% podatku to w pierwszej kolejności zrobię to badanie.
Dostałam maila od pewnej cudownej Pani (nie będę wymieniać z nazwiska bo może sobie tego nie życzyć), poprosiła mnie bym wysłała na jej adres listy moich dzieci które napisały do Świętego Mikołaja. Poryczałam się ze wzruszenia, gardło mi tak ścisnęło, że długo nie mogłam wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
Tak wiele dobra doświadczamy każdego dnia…Kochani dziękujemy za kolejne wpłaty, maile i listy przepełnione miłością i Waszą wrażliwością.
Jesteście cudowni!!!!!

Zmagań ciąg dalszy… 2/12/2008 r.

W fundacji nadal nic się nie ruszyło;-(

Kilka osób odpowiedziało na nasz kolejny apel i wpłaciło ile mogło -DZIĘKI!
Niestety to wszystko mało:-(
Troszkę ruszyły aukcje internetowe- ale to pewnie ostatnie w tym roku bo już nic nie mamy co moglibyśmy wystawić na sprzedaż, a nowych przedmiotów nikt nie przekazał, choć kilka osób nam to obiecało…
No cóż, ja dotrzymałam danej obietnicy i udało mi się już zrobić kilka stron dla autystycznych kolegów Zosi:-)
www.jakubandrzejewski.zafriko.pl
www.mateuszlasak.zafriko.pl
www.wiktoriakalinowska.zafriko.pl
www.bartekpyra.zafriko.pl
www.huberthajczuk.zafriko.pl
www.mateuszkrol.zafriko.pl
www.dawidmlynarski.zafriko.pl
www.stasfons.zafriko.pl
Mam nadzieję, że zrobione przeze mnie stronki pomogą tym dzieciaczkom w zbiórce funduszy na leczenie:-)

more…

Sprawa wpłat na konto w Fundacji – 27.11.2008 r.

No więc sytuacja nie co się wyklarowała, szkoda tylko, że nie na korzyść Zosi:-(

Moja znajoma, której synek też ma konto w Fundacji Zdążyć z Pomocą oświeciła mnie.

Fundacja ma tak wielu podopiecznych, że niestety wpłaty księgowane są nawet z dwu miesięcznym poślizgiem.

Wpłaty z tytuły 1% podatku, są księgowane dopiero końcem sierpnia.

Tak więc jesteśmy uziemieni:-(((

Na chwile obecną mam już zebranych faktur na Fundację na ponad 3000 zł, do tego na znaczki do darczyńców

wydałam kilkaset złotych, do tego koszty kopert, wydrukowania apeli….

Czyli spokojnie mogę zapomnieć przez najbliższe 2 miesiące o jakichkolwiek pieniądzach z Fundacji , zakładając że

ktoś odpowie na nasz apel który wysłaliśmy do setek firm.

Zaczynam się mocno zastanawiać z kąd wezmę pieniądze na dalsze leczenie Zosi.

Gdyby utrzymała się frekwencja wpłat, jak to miało miejsce na przełomie października i listopada, jakoś

przetrwalibyśmy, zapewniając Zosi właściwe leczenie.

Nie mogę jednak zakładać że tak się stanie…

Każdy teraz boryka się z własnymi problemami finansowymi, więc trudno oczekiwać, że będą uczestniczyć w

dalszym ciągu w finansowaniu leczenia Zosi.

Kilka osób co miesiąc wysyła nam pieniążki- JESTEŚCIE WIELCY!

Kilka osób obiecało co miesięczne symboliczne wsparcie finansowe – SKOŃCZYŁO SIĘ NA OBIETNICACH!

A teraz zbliżają się święta, każdy będzie miał dodatkowe swoje wydatki, więc z wpłatami bedzie zapewne bardzo

marnie:-(

Zastanawiam się tylko jak jak wytłumaczę Oliwce- mojej starszej córeczce, która ma 4 lata- że w tym roku Mikołaj

do nas nie przyjdzie, a w zamian zapłaci za kilka godzin terapii Zosi.

Kurde jakie to wszytko trudne….:-(

Nie chciałam by choroba Zosi odbiła się na Olivce, przeciez ona nie jest niczemu winna, jest zbyt mała by zrozumieć.

Ostatnio pochwaliła się w przedszkolu, że ma wyjątkową siostrzyczkę bo …cytuję.. ” Moja Zosia jest autentyczna”

oczywiście chodziło o “autystyczna” , to świadczy tylko o tym jak sprawa choroby Zosi jest dla niej trudna do

zrozumienia.

Już mógł by być styczeń, boję się tych świąt, tych życzeń, bo wszyscy wiedzą czego najbardziej pragniemy – zdrowia

naszej córeczki. To będę bardzo smutne święta- pierwsze święta z AUTYZMEM:-(

Jesteśmy jednak razem na dobre i na złe…

Szara rzeczywistość- 26.11.2008 r.

Usiadłam dziś wieczorem i zaczęłam sumować wszystkie wydatki związane z rehabilitacją i leczeniem Zosi.

Na wszystko brałam faktury na Fundację. Koszty prawie 3000 zł, a jeszcze dojdzie kilka rachunków za terapie z tego

tygodnia i za wizytę u dr. Bross.

Problem polega na tym, że na konto Fundacji nie wpłynęła nawet złotówka, pomimo, że wysłaliśmy kilkaset apeli do

firm w całej Polsce…

Zapasy finansowe, które powstały w wyniku wpłat życzliwych nam ludzi na prywatne konto, kończą się.

Pieniędzy wystarczy na maksymalnie 3 tygodnie terapii, biorąc pod uwagę że musimy Zosi włączyć od przyszłego

tygodnia zajęcia z integracji sensorycznej, tak naprawdę za 2 tygodnie stajemy w miejscu.

Pieniędzy z 1% podatku możemy się spodziewać najwcześniej w maju 2009 roku. Tylko co do tego czasu?

Kredyt na dalsze leczenie Zosi- którego zresztą nikt nam nie da, bo zbyt niskie mamy dochody?

Po wizycie u dr. Bross – 25.11.2008 r.

Dziś odbyła się wizyta u dr. Bross- homeopatki klasycznej.

Poszło całkiem gładko, wywiad trwał prawie 1,5 h.

Potwierdziło się to co przypuszczałam, dolegliwości Zosi są typowym powikłaniem poszczepiennym.

Na początek Zosia dostała dawkę uderzeniową Sulfur C 1000 – 6 granulek.

Lek ten ma silnie działanie odtruwające, za pośrednictwem tego leku organizm wywala z siebie całe paskudztwo

poszczepionkowe. Pani doktór uprzedziła nas , że reakcja organizmu może być różna – od wysypki, puchnięcia,

pogorszenia samopoczucia po wysoką gorączkę.

Mój Boże, nie mogę doczekać się jutra, co się wydarzy? Może to będzie dzień przełomowy w życiu Zosi?:-)))))

Dr. Bross przyczyniła sie do wyleczenie nie jednego dziecka autystycznego, kto wie może będzie umiała pomóc Zosi?

Kolejna wizyta początkiem stycznia, bo podany lek będzie działał na organizm Zosi przez najbliższych 6 tygodni.

Potem kolejny etap leczenia:-))))))))))))

Znowu wraca optymizm!!!!!!!!!!

Zosia jest zatruta:-((( 24.11.2008 roku

Cały czas wydawało mi się dziwne że w wyniku analizy pierwiastkowej włosa, pierwiastki toksyczne wyszły prawidłowo.

Dziś moja znajoma, mama innego autystycznego dziecka, uświadomiła mi jak bardzo się pomyliłam:-((((

Zaczęłam szperać po forach, w końcu zadzwoniłam do Biomolu- gdzie robiłam to badanie.

Mój najczarniejszy koszmar się spełnił:-((((((((

Okazało się bowiem, że wyniki toksykologiczne interpretuje się inaczej niż sądziła:-(((

Wyniki Zosi wyglądały tak:

Arsen – 93%

Rtęć -100%

Glin -87%

Kadm – 97%

Ołów – 64%

Co to oznacza? A no nic innego tyko to że Zosi organizm w ogóle nie wydala rtęci, arseny wydala tylko 7 %, glinu 13%, kadmu 3%, ołowiu 36%.

Zupełnie się posypałam:-(((((((((

Zosia jest zatruta metalami toksycznymi , a organizm zupełnie sobie nie radzi z ich wydalaniem:-(((

Zosia jest żywym przykładem na to, że te cholerny cudne szczepionki są trucizną dla dzieci autystycznych.

U Zosi pierwszy regres i objawy autyzmu wystąpiły w dwa tygodniu po podaniu szczepionki MMR 2.

Plus jest taki, że teraz wiem co u Zosi wywołało autyzm. Mój Boże gdybym tylko wiedziała, że Zosia urodziła się ze

skłonnościami autystycznymi NIGDY BYM JEJ NIE ZASZCZEPIŁA!!!!

Wiecie co to oznacza? Jeśli do trzeciego roku życia nie pojawi się czynnik (np. szczepionka) wywołujący autyzm

( mówię o dzieciach, które urodziły się ze skłonnościami do autyzmu ), TO MOJA ZOSIA BYŁA BY DZIŚ ZDROWA!

NIE ZACHOROWAŁA BY:-(((((((((((((((

Wszystkie szczepionki, jakimi szczepi się dzieci w Polsce są konserwowane właśnie rtęcią:-(

Zdrowe dzieci wydalają rtęć z organizmu, u dzieci ze skłonnościami do autyzmu, rtęć nie zostaje wydalona tylko

zalega głownie w mózgu, z tąd tez wszystkie zaburzenia neurologiczne:-(((

Oczywiście już działam w tej sprawie!!!!!

Jutro jesteśmy umówieni na wizytę u dr. med. Katarzyna Bross-Walderdorff – jest jednym z najwybitniejszych lekarzy

w Polsce, która skutecznie odtruwa organizm z toksyn, metali ciężkich i toksycznych!

Ludzie jeżdżą do niej z całej Polski i z zagranicy, mamy to szczęście, że przyjmuje w Bielsku-Białej ( tu gdzie

mieszkamy).

I znowu strach….skąd weźmiemy pieniądze na odtruwanie???????

Każda wizyta to koszt ok 150 zł, do tego dochodzi koszt leków, które są bardzooooooo drogie.

Z drugiej strony…Boże Zosia robi ta cudowne postępy, powtarza bardzo wiele wyrazów, pięknie pracuje na terapii,

jeśli pozbędę się z jej organizmu tego CAŁEGO GÓWNA który tak przymula jej mózg ( pierwiastki toksyczne) to jakie

wtedy zacznie robić postępy!!!!!!!!!!!!!

Suplementacja zaczyna działać, co daje wymierne efekty w postaci uruchomienia mowy, poprawy komunikacji,

zachowań społecznych.

Niestety apel, który wysłaliśmy do kilku set firm, na razie nie przyniósł żadnych efektów. Na koncie w Fundacji Zosi

nadal 0 zł:-(

Mam nadzieję, że coś się ruszy z wpłatami od firm, chcemy włączyć Zosi zajęcia z integracji sensorycznej, do tego

mega koszty odtruwania, ale bez tego ani rusz.

No ale jak to mówią- raz pod górę raz z górki.