Mój wspaniały przedszkolaczek:-)
Pierwszy dzień w przedszkolu już za nami… Dzień pełen wzruszeń i radości… Zosia po prostu była przeszczęśliwa mogąc uczestniczyć w życiu przedszkolnym. Nie było żadnych problemów, pięknie zjadała posiłki, mało tego prosiła o dokładki:-)
Asytentka Zosi bardzo ją chwaliła. Obyło się bez żadnych problemów i Zosia bardzo ładnie weszła w grupę:-) Niewiele brakowało bym się poryczała kiedy wracając do domu Zosia mi opowiadała co robiła w przedszkolu, ale totalnie mnie rozkleiła zdaniem – “mamusiu mam koleżanki!!!”. Dzieci wspaniale przyjęły Zosię, mimo że jest jedynym dzieckiem niepełnosprawnym w grupie. To jedyne dziecko niepełnosprawne w przedszkolu. Panie przedszkolanki otoczyły troską Zosię. I co szczegołnie cenię, nie stosowały żadnej taryfy ulgowej wobec Zosi- bo w końcu jej choroba nie jest wymówką by nie stosowała się do zasad panujących i obowiązujących dzieci w przedszkolu. Zosia musi sie nauczyć życia w grupie, dlatego bardzo się cieszę że wyma się od niej tyle samo co od zdrowych rówieśników:-)
Jestem taka szczęśliwa!
Ale to nie koniec dobrych wiadomości:-))))) Dziś po miesięcznej przerwie urlopowej wróciła do nas nasza terapeutka Ola. Po zajęciach powiedziała że nie może wyjść z podziwu jak duże postępy Zosia zrobiła, jak bardzo poprawiła się komunikacja werbalne (mowa), Zosia układa już zdania założone!!!! No i to na czym nam najbardziej zależało- napobudliwość psycho-ruchowa- pani Ola zauważyła że Zosia już od miesięcy nie była taka spokojna, wyciszona i skupiona podczas zajęć. No i to co nas rownie cieszy, p. Ola powtórzyła cały materiał z przed wakacji i okazałao się że Zosieńka nic nie zapomniała. Pamięta doskonale wyrazu nauczone z Domana. Bałam się, że pozapomina, bo cały sierpień Zosia miała wolne od jakiejkolwiek terapii.
Och takie wspaniałe wieści są jak miód na moje matczyne serduszko!!!!!!!!
















