Mały mózgowiec:-)
W końcu przyszło długo wyczekiwane lato, choć moja blada twarz heheheh nie wskazuje na to:-) Ostatnio mam tak wiele różnych zajęć, że zwyczajnie brakuje czasu, by legnąć gdzieś na kocyku i nieco przesmażyć zadek:-)
Zosieńka ostatnio jest zafascynowana kolejką. Na gwiazdę kupiliśmy jej drewniane tory i wagoniki tak na próbę czy będzie ją to interesowało. To był strzał w dziesiątkę:-) Wczoraj dokupiliśmy do zestawu nowe tory, mosty, i inne elementy do kolejki:-) Zosia piała z zachwytu.
W ramach uspołeczniania kupiliśmy Zosi szmacianą lalkę, którą Zosia ochrzciła Anią:-) Wczoraj do nas przyszła i z żalem w głosie oznajmiła: “Mamo, Ania nie mówi!”. Troszkę zajęło czasu wyjaśnienie, że u lalek to norma heheh i generalnie zabawki nie mówią:-)
Dziś mieliśmy pobudkę tuż przed 5 rano, coś się Zosieńce pomieszało chyba, weszła do naszej sypialni i z dumą pochwaliła się właśnie co umalowanymi paznokciami u rączek (poszła na całość malując lakierem do paznokci nie tylko paznokcie ale również paluszki) heheheeh. Na szczęście zakręciła dobrze lakier i odstawiła go na miejsce. No i było już po spaniu, bo jak już się zrobiła na bóstwo postanowiła pograć na komputerze heheheh. Jeszcze nie bardzo zna zasady gry, ale jakoś jej to specjalnie nie przeszkadza, ważne że gra muzyczka, a jak przypadkowo uda jej się zbić kulkę z węża to jest przeszczęśliwa:-)
Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w wiele interesujących spotkań:-) Udało mi się troszkę wyrwać z domu i przez dobre 3 godzinki rozkoszować się największą porcją lodów truskawkowych z bitą śmietaną w towarzystwie Aldonki- mam autystycznej Alutki:-) To był wspaniały czas na wymianę doświadczeń i spostrzeże. Alutka jest w terapii od ponad roku metodą Opcji. Jestem pełna podziwu dla zaangażowania Aldonki w proces leczenia Ali, zwłaszcza, że metoda Opcji jest chyba terapią wymagającą najwięcej czasu i przeorganizowania życia. Kiedy poznałam Aldonę dwa lata temu, jej Ala była bardzo zaburzonym dzieckiem, Zosia znacznie lepiej od niej funkcjonowała. Dziś te różnice w rozwoju są już na prawdę niewielkie. Bardzo mnie cieszą sukcesy tych naszych wspaniałych autików:-)
Jeszcze tylko 3 tygodnie i wyjazd na upragnione wczasy! Nie mogę się już doczekać. W tym roku jedzie z nami mama Marcina by nam pomóc przy dziewczynkach. Mam tylko nadzieję, że pogoda nam dopisze. Jedziemy w to samo miejsce co w zeszłym roku, bo tak nam się spodobał ośrodek. Poza tym ceny są bardzo przystępne. Daleko nie jedziemy, bo aż całe 20 km od domu heheheheheh. Nie ważne jest jednak jak daleko, ważne jest to, że odpoczniemy od codzienności, a ja od garów, zmywania, prania itd. heheheheheh
Mam jeszcze sporo spraw do załatwienia przed wyjazdem. Muszę się znowu udać do MOPSU i złożyć podanie o zwiększenie liczby godzin specjalistycznych usług opiekuńczych od września, tak by codziennie w przedszkolu towarzyszył Zosi asystent osoby niepełnosprawnej. Od września znowu czeka nas mały Sajgon, bo trzeba będzie to wszystko jakoś poukładać.
Ostatnio skontaktowała się ze mną mama małego Wiktorka oferując materiały i pomoce edukacyjne jakie używali przy terapii. Wiktor razem ze swoim braciszkiem i mamusią już niebawem dołączą do swojego taty w Oslo, więc pomyślała o mojej Zosi, bo nie będzie zabierała materiałów do terapii ze sobą z Polski. Bardzo się cieszę, bo na pewno znajdziemy tam coś ciekawego dla Zosi, zwłaszcza, ze powoli brakuje nam pomysłów na zajęcia dodatkowe heheheh.
Obecnie kontynuujemy naukę globalnego czytania metodą Domana i idzie nam genialnie. Zosia to nasz mały mózgowiec heheheheh. Idąc za cisem rozpoczęliśmy naukę pisania, i po niespełna dwóch tygodniach Zosia z niewielką pomocą potrafi napisać swoje imię!!!!
Mój mały kochany aniołeczek:-)…..

